Raciąż.eu

Banner portalu Raciąż.eu

Nasze miasto troszkę inaczej

Jesteś w:   Strona główna > Felietony miejskie > O budżecie i inwestycjach czyli propoaganda a rzeczywistość

 

Aktualności

Felietony miejskie

O budżecie i inwestycjach czyli propoaganda a rzeczywistość

W materiałach wyborczych burmistrza Janusza Sadowskiego na pierwszym miejscu eksponowana jest tabela z kilkoma informacjami z budżetów na rok 2007 oraz rok 2010. W dochodach roku 2007 widnieje kwota blisko dziesięciu milionów złotych. W roku 2010 zaś wpisano kwotę siedemnastu milionów. Nie ma do tych liczb żadnego komentarza, z czego wzięło się to zwiększenie dochodów i jaki jest wpływ na ten wzrost pana Sadowskiego.


W założeniu ma to spowodować reakcję czytelnika:„Wow, burmistrz Sadowski jest wielki, taki budżet załatwił. Otóż to nie jest prawda. Wzrost tych liczb nie wynika z geniuszu myśli burmistrza, a ze sposobu konstruowania budżetu. Częściowo takżedochody wynikają z kreatywnej księgowości pana burmistrza, na którego wniosek wprowadzono do budżetu zapisy czysto wirtualne i nie zostaną one w tym roku wykonane. Na koniec 2010 roku zostaną podjęte uchwały przez nową Radę, już oczywiście po wyborach, która po pierwsze zmniejszy rozdmuchany ponad miarę wirtualny budżet. Po drugie miasto będzie musiało prawdopodobnie zaciągnąć kredyty, żeby spłacić zobowiązanie zaciągnięte przez burmistrza Sadowskiego. Tylko ze względu na wybory, pan burmistrz o tym nie mówi. Fajnie jest powiedzieć, że burmistrz Sadowski wybuduje budynek na Akacjowej. Mniej fajnie jest powiedzieć ludziom, że burmistrz na ten cel będzie musiał wziąć prawie półtora miliona złotych pożyczki, który to kredyt obciąży koniecznością spłaty przyszłe budżety. Tak jak już pan Sadowski w imieniu nas wszystkich wziął kredyt ponad milion złotych na kanalizację. Taka jest wiarygodność informacji podawanych przez pana burmistrza.

Nie na darmo blokowana jest lub zakłamywana wszelka informacja inna niż podawana przez oficjalną "samochwałkę burmistrza"” jak mówią mieszkańcy o Pulsie Raciąża. Po co ludzie mają to wiedzieć? Lepiej sprzedawać im tylko dobre informacje, a wstydliwe zataić. Wtedy łatwiej wybiorą na kolejną kadencję.

Wróćmy do budżetu. Jak konstruowany jest budżet? Otóż większość dochodów w budżecie to dotacje i subwencje z budżetu państwa. Rada Miasta oraz burmistrz miasta nie ma na te pozycje żadnego wpływu. Miasto decyduje jedynie o dochodach własnych, które stanowią mniejszy procent budżetu. Decyzją Rady Miasta w kadencji 2006-2010 podatki w Raciążu nie były podnoszone. Nie wzrosło więc obciążenie mieszkańców, ale też nie wzrosły w tym zakresie dochody własne. Za to wszystkie dotacje i subwencje co roku rosną o wskaźnik inflacji, państwo płaci miastu więcej. I tak np. kiedy weszła w życie ustawa o podwyżkach dla nauczycieli, w œślad za tym poszedł wzrost subwencji oświatowej. Zwiększają się zasiłki rodzinne czy okresowe z opieki społecznej, dofinansowanie na dożywianie - idzie w górę dopłata na ten cel z budżetu państwa. Ktokolwiek nie byłby burmistrzem, te kwoty rosną. Nie ma tu żadnej zasługi pana Sadowskiego. Żeby nie być gołosłownym, zobaczmy jak wyglądała subwencja oświatowa. W roku 2007 subwencja oświatowa, z której utrzymywane są szkoły wynosiła 3 893 448 zł. W roku 2010 państwo polskie płaci na ten cel Raciążowi już 5 179 997 złotych. Tylko ta jedna pozycja wzrosła o prawie milion trzysta tysięcy złotych. Takie są przepisy, czy byłby Sadowski czy ktośœ inny wzrost taki by nastąpił. Podobnie jest z pozostałymi subwencjami i dotacjami. Wzrost ten nie wynika z działań burmistrza, dlatego w materiałach wyborczych burmistrz Sadowski rzuca same liczby i liczy na niewiedzę czytelników, nie wyjaśnia, że nie miał wpływu na większość tego wzrostu.

Odnosząc się zaśœ do realizacji budżetu i zaplanowanych wydatków inwestycyjnych, zestawiono tu ciekawie liczby. Wydatki na inwestycje w budżecie na rok 2007 to kwota 60 000 zł, w roku 2010 kwota 3 290 234 zł. Jest tylko mały problem. Kto uchwalił budżet na rok 2007? Uchwaliła go Rada Miejska obecnej kadencji, burmistrzem był w tym okresie już pan Sadowski i on także odpowiada za ten budżet i jego wykonanie. Ostatni budżet uchwalony na rok 2006 za kadencji poprzedniego burmistrza przewidywał wartość inwestycji w kwocie 761 272 złote, a wcześniejsze budżety jeszcze większe kwoty. W roku 2010 przed wyborami budżet znaczšco wzrósł, w dużym jednak stopniu sztucznie i będzie musiał być obniżony lub konieczne będzie zaciągnięcie kredytów, żeby spłacić zobowiązania. Stanie się tak dlatego, że budżet musi się równoważyć. Przyjęto więc w nim na wniosek burmistrza Sadowskiego fikcyjne dochody, które nie zostaną zrealizowane. Wynika to z tego, że burmistrz Sadowski za wszelką cenę nie chce pokazywać przed wyborami, że konieczne będzie zaciągnięcie przez miasto kolejnych kredytów. Kiedy więc pojawiała się konieczność wydania pieniędzy na inwestycje: ośrodek zdrowia czy budynek na Akacjową, dla zrównoważenia trzeba przyjąć żródła finansowania tych inwestycji w budżecie. Jakie Ÿżródła wskazał burmistrz? Na przykład takie, że 700 000 złotych zostanie pozyskane ze sprzedaży mienia miejskiego. To zupełna fikcja. Nie zostanie, bo burmistrz nic nie robi w tym kierunku i nigdy nie zrobił, żeby sprzedać działki o których była mowa. Od początku było wiadomo, ze Rada zwiększa sztucznie budżet o kwotę 700 000 złotych i od razu o tyle wzrosły inwestycje. No i już jest coś do materiałów wyborczych Pana burmistrza. Co z tym zrobić i jak wybrnąć z tej sytuacji, będzie martwić się nowa Rada.

Podobnie z innymi kwotami na inwestycje. Przyjęto np. w budżecie na rok 2010 wydatki na modernizację ośrodka zdrowia w wysokości 1 327 124 zł i tyle jest w kwocie na inwestycje. Z tego z dochodów własnych miasto miało wydać kwotę 193 999 zł . Tyle już zapłacono. W tym roku trzeba będzie jeszcze zapłacić kwotę 244 845 złotych. Z planowanej dotacji 1 133 125 zł do tej pory jednak nie wpłynęła nawet złotówka i prawdopodobnie w tym roku nie wpłynie. Z czego zostanie zapłacona pozostała kwota? Być może konieczny będzie kredyt. Podobnie z salą gimnastyczną. W budżecie miasta w roku 2010 przyjęto na tę budowę kwotę 1 177 859 złotych. Z tego miała być dotacja w kwocie 750 000 złotych. Wpłynęło tylko 421 253 złote. Z czego miasto pokryje pozostałą kwotę?

W materiałach wyborczych burmistrza Sadowskiego można też znaleść informację, o zadłużeniu miasta przez poprzednie władze. Nie ma jednak informacji z czego to zadłużenie wynika. Zadłużenie to wynika z finansowania inwestycji. Prawie dwa miliony złotych to koszt kredytu zaciągniętego na zrobienie kanalizacji, największa część to kredyt na wybudowanie ciepłowni. Burmistrz Sadowski zarzuca zadłużenie miasta, a sam zrobił dokładnie to samo, tylko jakoś o tym nie napisał. Z czego została sfinansowana budowa kanalizacji w południowej części miasta? Również z kredytu, który zacišgnął burmistrz Sadowski w kwocie 1 140 000 złotych. O tym kredycie zaciągniętym przez burmistrza Sadowskiego na ponad milion złotych, jakoś brakuje w materiałach wyborczych informacji. Za to jest informacja o prawie pięćset tysiącach odsetek spłaconych od kredytów i pożyczek. Czy ta spłata jest zasługa pana Sadowskiego? Nie, to obowiązek miasta. Jest plan spłat kredytów, kolejnych rat i się je spłaca.

Budżet miasta ma konkretne rozmiary i wartości. Czy ze względu na brak pieniędzy miasto ma siedzieć z założonymi rękami i nic nie robić? Czy jak ktośœ chce kupić mieszkanie, a nie ma od razu stu tysięcy złotych, to ma siedzieć i płakać? Nie, jak ma zdolność kredytową, bierze kredyt kupuje mieszkanie i spłaca je w ratach. Tak samo jest w działalności inwestycyjnej gmin. O tym, że te kredyty były rozsądne œświadczy to, że miasto bez problemu je spłaca i dodatkowo inwestuje. Tak jak za chwilę następcy będą spłacać kredyt zaciągnięty przez pana Sadowskiego. Bo pytanie jest takie, czy miasto ma mieć np. kanalizację i spłacać ją w ratach, czy też nic nie robić i wydawać pieniądze tylko na utrzymanie urzędników w gminie i inne bieżące sprawy i wtedy nie mieć kredytów. Oczywiście muszą być one w rozsądnej wysokości, aby bez problemu sobie radzić z ich spłatą. Kolejny przykład. Miasto ma budować budynek na ulicy Akacjowej. Koszt budynku po przetargu to kwota ponad dwa miliony złotych. Miasto dostanie dofinansowane z Banku Gospodarstwa Krajowego w kwocie nieco ponad sześciuset tysięcy złotych. Co z brakującą kwotą prawie półtora miliona złotych? Za co miasto zbuduje budynek? Jest oczywiste, że miasta na to nie stać. Będzie musiało wziąć kredyt na tę kwotę. I trzeba jasno o tym mówić.

Podsumowując, miasto ma budżet większy niż cztery lata temu. Wynika to w dużym stopniu z inflacji, większych dotacji oraz subwencji oraz częściowo z tego, że w znacznym stopniu budżet ten jest wirtualny i nierealny do wykonania. Konieczne będą uchwały zmieniające budżet. Nie można mówić ćwierć prawd lub półprawd. Z inwestycjami będą się wiązały kredyty. Takie są konsekwencję przyjętych na wniosek burmistrza Sadowskiego uchwał.

(Mariusz)

Zabrania się kopiowania i wykorzystywania materiałów zgromadzonych w serwisie
www.raciaz.eu bez zgody autorów.

Polly

Projekt i wykonanie: