Raciąż.eu

Banner portalu Raciąż.eu

Nasze miasto troszkę inaczej

Jesteś w:   Strona główna > Felietony miejskie > Rekultywacja wysypiska i opłaty środowiskowe

 

Aktualności

Felietony miejskie

Rekultywacja wysypiska i opłaty środowiskowe

Jednym z największych wyzwań stojących przed Raciążem była i częściowo jest rekultywacja terenu wysypiska miejskiego. Wysypisko zajmuje około 1.40 hektara. Działki na których wybudowano wysypisko należały do niedawna do kilku właścicieli. Część ziemi była własnością Agencji Rolnej, część osób prywatnych. W celu przeprowadzenia rekultywacji wysypiska najpierw należało uzyskać prawo własności działek, o co zabiegał od jakiegoś czasu burmistrz Janusz Sadowski oraz Rada Miejska. Starania te odbywały się pod presją czasu, gdyż kolejne wyznaczane terminy na rekultywację wysypiska były bardzo krótkie i szybko mijały, potem jednak były przedłużane. Cały czas istniało zagrożenie, że na miasto mogą zostać nałożone kary, mówiło się o karze rzędu nawet miliona złotych. Jakiś czas temu rekultywacja wysypiska ruszyła.


Na podstawie decyzji starostwa wysypisko zostało przykryte warstwą ziemi, następnie wapnem i kolejną warstwą ziemi. Na utworzonym sztucznym wzgórzu zostaną za jakiś czas dokonane nasadzenia roślin. Ziemię do zasypywania bezpłatnie na prośbę burmistrza udostępnił CEDROB. Wapno zostało zakupione za około 11 000 zł. Zgodnie z informacjami uzyskanymi z Urzędu Miejskiego, na przeprowadzone prace nie jest potrzebny plan rekultywacji. Opierają się one na zaleceniach określonych w decyzji starostwa. Niestety ciągle grożą miastu opłaty za składowanie odpadów. I tutaj nie ma dobrych informacji. Decyzja o nałożeniu opłat zapadła w połowie kwietnia 2011 roku. Na miasto nałożono opłaty w kwocie około 900 000 zł. Opłaty są bardzo niebezpieczne dla budżetu, miasto nie dysponuje wolnym prawie milionem złotych, które mogłoby przeznaczyć na zasądzone zobowiązania. W wypadku egzekucji budżet miasta i planowane inwestycje mogą zostać zagrożone.

Historia starań o rekultywację wysypiska ma długą historię. Już w dniu 28 marca 2008 roku radny Zbigniew Adamski informował na sesji, że trzeba się zająć poważnie podjęciem prac związanych z likwidacją składowiska odpadów i że przekracza to finansowe możliwości miasta. We wrześniu 2008 roku na sesjach Rady Miejskiej zjawił się przedsiębiorca, który został przedstawiony przez burmistrza Sadowskiego jako w dużym stopniu rozwiązanie na problem wysypiska. Przedsiębiorca mówił wtedy, że chciałby otworzyć firmę w pobliżu wysypiska i eksplorować składowisko. Chciał pozyskiwać surowce z wysypiska, a między szosą a wysypiskiem zbudować zakład przetwarzania odpadów. Zakład miał przetwarzać tworzywa sztuczne z całego województwa mazowieckiego. Według zapewnień przywóz śmieci i ich przerób miał nie wiązać się z uciążliwościami dla mieszkańców typu nieprzyjemnego zapachu, w co nie bardzo można było uwierzyć. Jednak prezes zastrzegał się wówczas, że on nie zamierza „ponosić kosztów tego składowiska, chcę jedynie pomóc , ażeby koszty zminimalizować”. Na sesji z 10 października burmistrz poinformował, że ma dwóch potencjalnych inwestorów, którzy rozważają możliwość „przejęcia tego wszystkiego łączne z tymi karami”. Inne możliwe rozwiązanie zaproponował wówczas na sesji radny Mariusz Godlewski. Wskazał profesora z Uniwersytetu Warmińsko Mazurskiego, który na co dzień zajmuje się problemami rekultywacji wysypisk i ma duże doświadczenie w tym zakresie. Profesor był gotów przyjechać do Raciąża, wstępnie zbadać wysypisko i profesjonalnie przygotować program rekultywacji, ze wskazaniem co dalej zrobić i skąd można otrzymać dofinansowanie. Oferował także pomóc ze złożeniem wniosku o sfinansowanie tej inwestycji, bo była taka szansa. Burmistrz odpowiedział, że „należy wybrać takiego inwestora, który zaproponuje nam najlepsze rozwiązanie i że może jak poprawi się sytuacja w PGKiM to może oni by rekultywację poprowadzili”. Z propozycji nie skorzystał.

Sprawa wracała wielokrotnie na sesjach Rady Miejskiej. W dniu 30 grudnia 2008 roku radny Piotr Kirczuk zapytał Burmistrza jak przedstawia się sytuacja odnośnie wysypiska śmieci. Interesowały radnego „konsekwencje jakie możemy ponieść , z tego co wie nie wnosimy opłat środowiskowych od 2002 roku”. Burmistrz odpowiedział, że „jest to trudna sprawa. W związku z tym, że ze składowiskiem odpadów mieliśmy problemy w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, składałem wielokrotne wyjaśnienia. Prawdopodobnie uda się nam uniknąć opłat w Urzędzie Marszałkowskim.” Na innej z sesji radni mogli usłyszeć od burmistrza Sadowskiego nieco inne słowa, że „jeśli chodzi o kary za składowisko śmieci, to nie są kary, a opłaty środowiskowe i póki co jeszcze nic nie zapłaciliśmy. Musieliśmy się wiele natrudzić, żeby problem ten oddalić. Groziło nam głównie zapłacenie ogromnych opłat , jak również zablokowanie wszelkich dotacji , pożyczek preferencyjnych. Udało się tego uniknąć, co jest istotne, umowy podpisywaliśmy w ostatnich dniach grudnia , dzięki temu mamy nadwyżkę budżetową.” Pomimo tego, że właściwe instytucje dały kolejny rok miastu na podjęcie działań i były, jak sam burmistrz stwierdził pieniądze, w projekcie budżetu na rok 2009 burmistrz nie przeznaczył znaczących środków na ten cel. Przypomnijmy, że zgodnie z prawem wyłącznie burmistrzowi Sadowskiemu przysługuje inicjatywa uchwałodawcza w sprawie budżetu. Odnośnie wysypiska radni składali interpelacje jeszcze między innymi 30 marca 2009 roku, kiedy to radny Piotr Kirczuk poruszył sprawę wysypiska śmieci, ponieważ „grożą nam kary i którą trzeba będzie zapłacić. Musimy zrobić projekt rekultywacji i sprawę szybko załatwić”. Potem sprawa wróciła 4 czerwca 2009 roku, kiedy jeden z radnych przestrzegał burmistrza, że trzeba w końcu załatwić „kwestię wysypiska, że mogą być nałożone kary, ale nic się nie robi w tym względzie, wiem że idą kroki, ażeby sprawy te poszły do Urzędu Marszałkowskiego, jak nałożą nam karę będzie problem, pieniędzy na pewno nam zbraknie, albo zostaną wyrzucone w wysypisko”. Potem o to samo w dniu 31 sierpnia 2009 roku pytał radny Adamski: „jakie są zalecenia i terminy w związku z kontrolą przeprowadzoną przez Ochronę Środowiska na wysypisku?”. W dniu 9 listopada 2009 roku ten sam radny informował w sprawozdaniu, że „w związku z wykonaniem rekultywacji wysypiska śmieci Starostwo Powiatowe nałożyło obowiązek jego wykonania do 31 grudnia 2010 roku”. Do Rady Miasta w końcu wpłynął projekt budżetu na rok 2010. Pomimo terminu rekultywacji, znów burmistrz w projekcie nie przeznaczył żadnych konkretnych pieniędzy na całościową rekultywację wysypiska. Protestowali wówczas przeciwko temu radni Mariusz Godlewski, Piotr Kosiorek i Andrzej Staniszewski. Domagali się oni zwiększenia środków na rekultywację, tym bardziej że pieniądze w budżecie były i przeznaczono je na inne rzeczy. Niestety znów propozycje te nie znalazły uznania, a wręcz radnym zarzucono złą wolę. Radni przestrzegali przed opłatami jakie grożą miastu, lecz zostało to zbagatelizowane.

Już w roku 2010, a dokładnie 25 lutego 2010 roku, radny Staniszewski zapytał co dzieje się ze sprawą wysypiska śmieci, czy są podejmowane jakieś kroki w tej sprawie. „Z tego co się orientuję do końca marca jest termin składania wniosków na pozyskanie pieniędzy z Funduszu Ochrony Środowiska”. Burmistrz informował wówczas, że „jeśli chodzi o składowisko odpadów, pierwsza zasadnicza sprawa to zakup działki w rejonie składowiska , żeby móc pewne sprawy zrobić, zawarliśmy wstępny akt notarialny z Panią D. z tym ,że po decyzji Agencji Nieruchomości Rolnych, po której będziemy mogli podjąć działania.” Na to radny Staniszewski powiedział, że Burmistrz nie odpowiedział konkretnie na jego pytanie. „Ja chciałem się dowiedzieć więcej”, „Interesuje mnie następne kroki, z jakiego źródła będziemy starali się pozyskać dofinansowanie , czy w tym roku uda się coś zrobić”. Co usłyszał w odpowiedzi od burmistrza? „Jest to poważny problem, jeśli będzie możliwość, żeby to przesunąć w czasie to będę się starał. Informowałem wielokrotnie , że w poprzednich dwóch latach groziły nam poważne kary i również rekultywacja poprzez wywiezienie całego składowiska. Koszt był określany na 42 miliony, od tego odstąpiono. W tej chwili mamy na uwadze salę gimnastyczną, budynek komunalny, ośrodek zdrowia, to musimy zakończyć. Są one rozpoczęte lub planowane , a z tamtym tematem zmierzymy się może w drugiej połowie roku. Ja wszystko rozumie, chciałoby się zrobić wszystko, ale musimy mierzyć siły na zamiary.” Radny Staniszewski powiedział, „nie wymagam i nie żądam, żeby w tym roku z tym tematem się zmierzyć. Pytam o konkretne działania, do kogo Pan się zwrócił czy mamy zapewnienie, że w tym roku nie musimy tego zrobić, czy czekają na nas kary, jeśli nie zrobimy. Chodzi mi o jakiś konkret”. Konkretów co do dalszych działań i kar jednak radny nie usłyszał. Nie było także rekultywacji w drugiej połowie roku. Wykupiono jednak część gruntu. W kwietniu 2010 roku Starosta Płoński pan Jan Mączewski na sesji Rady Miejskiej powiedział, „iż zlecił przygotowanie pełnej informacji na temat wysypiska śmieci , nie ukrywam, że rekultywacja ta wisi nad Państwem, terminy już dawno minęły. My nie spieszymy się z wnioskowaniem o kary, ponieważ my ich nie będziemy zasądzać, tylko ktoś inny. My musimy jedynie zdać raport z sytuacji jaka jest. Natomiast niestety wymogi są jakie są. Jest to dość bolesna sprawa , ale trzeba ją jakoś zakończyć. Nie ukrywam, że Urząd Marszałkowski mnie o to wypytuje.”

Być może na skutek nacisków ze strony radnych, w projekcie budżetu na rok 2011 burmistrz Sadowski zaproponował kwotę 80 000 zł na rekultywację wysypiska. Ponieważ sprawa ta była również w programie wyborczym największego Klubu Radnych, Razem dla Raciąża Rada Miejska przyjęła w budżecie zaproponowaną kwotę. Dzięki temu rekultywacja składowiska ruszyła w kwietniu 2011 roku. Całkowity planowany czas tego procesu to okres do 14 lat.

Obecnie największym zagrożeniem są nałożone opłaty w kwocie prawie 900 000 zł. Burmistrz odwołał się od nałożonych opłat do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, jednak jak radni dowiedzieli się na Komisji w dniu 13 września 2011 roku Kolegium oddaliło odwołanie. Na dziś miasto jest realnie zagrożone ruiną budżetu. Na najbliższej sesji Rady Miejskiej radny Mariusz Godlewski w imieniu Klubu Radnych Razem dla Raciąża będzie składać interpelację w tej sprawie. Nie można bowiem ej sprawy zlekceważyć i trzeba podjąć wszelkie możliwe działania dla uniknięcia opłat. W obecnym stanie prawnym opłaty już zostały nałożone. Jak słusznie zauważył radny Andrzej Staniszewski, trzeba było o tym myśleć wcześniej, kiedy w budżecie były pieniądze, a kiedy sprawa ta była lekceważona i odsuwana w czasie a radni odsądzani od czci i wiary, że wskazują na takie zagrożenie. Odkładany długo problem może okazać się bardzo trudnym dla całego miasta, jeśli przyjdzie zasądzone opłaty zapłacić, co realnie oceniając sytuację prawdopodobnie może nastąpić.

(Mariusz)

Zabrania się kopiowania i wykorzystywania materiałów zgromadzonych w serwisie
www.raciaz.eu bez zgody autorów.

Polly

Projekt i wykonanie: