Raciąż.eu

Banner portalu Raciąż.eu

Nasze miasto troszkę inaczej

Jesteś w:   Strona główna > Felietony miejskie > Zagrożenie powodziowe w Raciążu

 

Aktualności

Felietony miejskie

Zagrożenie powodziowe w Raciążu

W ostatnim czasie mieszkańcy naszego miasta wielokrotnie odczuli, że Raciąż jest miastem leżącym w dolinie dwóch rzek, które choć niewielkie, mogą przysporzyć poważnych kłopotów. Raciążnica i Karsówka co jakiś czas stwarzają zagrożenie powodziowe dla części miasta. W tym roku było to szczególnie dramatyczne. Zalany stadion i park miejski. Odcięta najkrótsza droga z osiedla Jana Pawła II do centrum miasta. Stało się to tym dotkliwsze, że w sam stadion miasto włożyło około 800 000 złotych - w remont płyty i otoczenia. Wszystko znalazło się pod wodą, kolejny już raz. Woda podtopiła piwnice w blokach na Jana Pawła, zalała posesje nad Karsówką oraz wiele innych miejsc.


Mieszkańcy miasta wielokrotnie zwracali się do radnych o interwencje w tej sprawie, o podjęcie prac w kierunku zabezpieczenia miasta przed takimi sytuacjami. W związku z tym radni składali zapytania w tej do burmistrza. Niestety jak do tej pory oprócz niewiele mówiących wyjaśnień czy artykułów w Pulsie Raciąża o bohaterskim ratowaniu miasta z osobistym udziałem burmistrza, nie było widać działań w tej sprawie. Płynęły tylko co jakiś czas uspokajające informacje, żeby poczekać, że się wyjaśni, że duże koszty itd. Zniecierpliwieni radni z Klubu Razem dla Raciąża wnieśli do Przewodniczącego Rady Miejskiej w Raciążu wniosek o zorganizowanie w tej sprawie specjalnego posiedzenia komisji stałych Rady Miejskiej. Najlepiej jeszcze w lutym. Wniosek poparła reszta radnych, w związku z tym takie spotkanie odbyło się w ostatnim dniu lutego. Ze strony burmistrza wcześniej nie padł wniosek o zorganizowanie spotkania w tej sprawie pomimo trudnej sytuacji. Wręcz można było odnieść wrażenie, że takie spotkanie jest jakby nie na rękę. Szybko okazało się dlaczego tak jest. Szczególnie, że Przewodniczący Jeżak zaprosił na komisję pana Jarosława Kiczkę, pracownika inspektoratu w Płońsku Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, jako fachowca od którego będzie można uzyskać konkretne i rzetelne informacje. To co usłyszano na komisji, beztroska w podejściu do urzędowych spraw i przepisów zadziwiła i zszokowała większość radnych. Szczególnie, że stawką w tym jest bezpieczeństwo mieszkańców i majątku.

Na wstępie należy wyjaśnić, co za instytucję reprezentuje pan inspektor i dlaczego znalazła się na posiedzeniu połączonych komisji poświęconemu zabezpieczeniu przeciwpowodziowemu. Otóż Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie jest samorządową jednostką organizacyjną realizującą na terenie całego województwa mazowieckiego zadania z zakresu zarządzania ciekami wodnymi. Jest odpowiedzialny między innymi za programowanie i planowanie zamierzeń w zakresie gospodarki wodnej i melioracji oraz za budowę i modernizację hydrotechnicznych obiektów zabezpieczenia przeciwpowodziowego. Odpowiada także za prowadzenie spraw związanych z ochroną przed powodzią. Generalnie można powiedzieć, że bez zgody Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych nie można niczego zrobić na rzece Raciążnicy i Karsówce. Nawet skosić trawy. Wszelkie prace przeciwpowodziowe, tamy, wały i instalacje i ich projektowanie musi być uzgodnione z tą instytucją. Bez tej instytucji niczego nie wolno zrobić. Wykonuje ona bowiem prawa właścicielskie wobec rzek. Jest też plus tego - w dużym stopniu to na Zarządzie spoczywa finansowanie koniecznych inwestycji i działań.

Od razu więc posypały się pytania radnych do zaproszonego gościa, co w sprawie Karsówki i Raciążnicy da się zrobić i jakie działania podjąć, żeby zabezpieczyć miasto przed podtopieniami, co w tej sprawie zrobi Zarząd Melioracji. Jaką radni usłyszeli odpowiedź? Otóż radni dowiedzieli się, że w Raciążu nic nie zostanie zrobione. Nawet odmulenie i skoszenie trawy. Zastanawiacie się Państwo dlaczego? Otóż Zarząd Melioracji już od 2008 roku wysyła pisma w sprawie rzek i ich stanu sanitarnego do Burmistrza Miasta Raciąża. Co na to pan burmistrz? Otóż nic. Nawet raz nie została wysłana odpowiedź na pisma, pomimo takiego obowiązku prawnego. Kolejny raz okazuje się, że prawo niewiele znaczy w Raciążu. Radni nie usłyszeli wyjaśnienia od burmistrza, dlaczego nie było odpowiedzi na pisma. Tylko tym razem to zaniedbanie obowiązków mogło mieć wymierne skutki dla mieszkańców miasta. Łamiąc prawo lekceważy się instytucję, od której w największym stopniu zależy bezpieczeństwo powodziowe miasta. Co więcej brak działań ze strony burmistrza, uniemożliwia pośrednio działania takiej ochronie służące, co może zwiększać zagrożenie i powodować skutki, jakie obserwowaliśmy w tym roku – wzmożone wylewy wód.

W trakcie kontroli przeprowadzanej przez Zarząd Melioracji w naszym mieście okazało się, iż burtach rzek są nielegalne wypływy ścieków i deszczówki. Według uzyskanych informacji, żadne z tych wypływów nie ma pozwoleń wodno-prawnych, pomimo tego, że działają i zostały wykonane np. z betonu, więc mają działać wiele lat a na ich wykonanie poniesiono spore koszty, w tym wypływy miejskie. W związku z tym Zarząd zwrócił się trzykrotnie na przestrzeni kolejnych lat o wskazanie, które wypływy należą do miasta i uzyskanie stosownych na ich funkcjonowanie pozwoleń. Pierwszy raz takie pismo wysłano w roku 2008. Chodzi między innymi i wypływy deszczówki czy też być może kanalizacji przy blokach na 19 stycznia, wypływ obok mostu w parku miejskim i kilka innych. W sumie znaleziono 9 takich wypływów. Być może nie wszystkie są miejskie, prawdopodobnie znaleziono także odprowadzenia ścieków z prywatnych posesji. Zarząd Melioracji w pismach chciał od burmistrza wskazania, które wypływy należą do miasta i zajęcia się załatwieniem ich formalnej strony, gdyż obecnie wszystkie działają nielegalnie. Miasto na wszystkie powinno uzyskać pozwolenia wodno-prawne. Niestety mimo takiego obowiązku Zarząd nie otrzymał odpowiedzi na żadne z wysłanych do burmistrza Sadowskiego pism.

Po prawie trzyletnim bezskutecznym oczekiwania na odpowiedzi i podjecie w końcu działań w tej sprawie przez burmistrza, zdecydowano się podjąć kroki wobec samorządu miejskiego w Raciążu w celu wyegzekwowania prawa. Jeśli miasto nie podejmie żadnych działań, to zostaną nałożone kary administracyjne. Wszystkie wypływy zostaną zabetonowane w celu ich zabezpieczenia i zaprzestania odprowadzania wód i ścieków. Dodatkowo postanowiono, że w Raciążu nie zostaną wykonane żadne inwestycje przeciwpowodziowe czy też odmulanie rzek dopóty miasto nie wykona obowiązków na nim ciążących. Po usłyszeniu tej informacji większość radnych patrzyła z niedowierzaniem na burmistrza. Jak można tak lekceważyć przepisy i to w tak ważnej sprawie? Brak działań ze strony burmistrza pośrednio bowiem, a może nawet bezpośrednio pogarsza bezpieczeństwo powodziowe Raciąża. Jak poinformowano radnych, pierwszą rzeczą jaką należy zrobić jest skoszenie traw i odmulenie rzek na odcinku miejskim. Oczyszczenie koryta znacząco poprawi przepływ wód i zmniejszy zagrożenie powodziowe. Dopóki jednak nie będzie uregulowana sytuacja wypływów, nikt tego nie zrobi. Może to bowiem zagrażać to zdrowiu pracowników i nikt ludzi do rzeki nie wprowadzi, nie będzie na to zgody Zarządu. Widać jak brak działań ze strony burmistrza bezpośrednio przekłada się na bezpieczeństwo mieszkańców. Koszt tych prac jak orientacyjnie podano, to około 11 000 za koszenie rzek oraz 20 000 zł za odmulenie ( 900 m Raciążnicy i 1400 m Karsówki). Z tego Zarząd pokryje połowę tych kwot, więc miasto wydałoby na ten cel 16 000 złotych. Niestety obecnie nikt tego nie zrobi do czasu uregulowania formalności. Gdyby nie spotkanie z inicjatywy radnych, ani radni ani mieszkańcy dalej nic by nie wiedzieli o tej sytuacji. Burmistrz nie informował Rady od nadchodzących kolejnych pismach ani o tym, że nie odpowiadał na te pisma. Być może gdyby tę sprawę załatwiono od razu w 2008 roku, po pierwszym piśmie z Zarządu Melioracji do burmistrza, wówczas nie byłoby tak dramatycznej sytuacji powodziowej w obecnym roku, bylibyśmy bowiem w innym już miejscu działań. Być może podtopienia z ratusza miejskiego wydają się sprawą daleką, ale dla osób które straciły mienie w piwnicach, zalane przez wodę, to bardzo poważna sprawa. Mieszkańcy tracą konkretne pieniądze.

Co więc postanowiono? Zobowiązano burmistrza do uregulowania sprawy pozwoleń wodno prawnych, podjęcia rozmów z Zarządem i załatwienie wszelkich spraw formalnych, tak jak powinny być one załatwione od początku. Następnie zostanie dokonane skoszenie rzek, dokonana zostanie ocena wpływu tego na przepływ, w razie potrzeby odmulenie. Jeśli te zabiegi nie zmniejszą zagrożenia wylewami, wówczas Zarząd podejmie kroki w celu poprawienia sytuacji w inny sposób, np. przez inwestycje przeciwpowodziowe. Należy docenić postawę Zarządu Melioracji, ze do tej pory kary nie zostały jeszcze nałożone. Jeśli jednak nie nastąpi formalna legalizacja wypływów i uzyskanie pozwoleń, kary zostaną nałożone. Niestety kolejny raz okazało się, że burmistrz nie odpowiada na pisma nie tylko mieszkańców, ale również innych instytucji. Tutaj skutki jednak mogły być opłakane. Wszystkie formalności mają być załatwione do czerwca bieżącego roku. Przynajmniej tak jest plan. Miejmy nadzieję, ze terminy te zostaną dotrzymane. Z informacji uzyskanych od burmistrza Sadowskiego na sesji w dniu 31.03.2011 roku wynika, że prace nad doprowadzeniem dokumentacji do prawidłowego stanu w końcu rozpoczęto.

(Mariusz)

Zabrania się kopiowania i wykorzystywania materiałów zgromadzonych w serwisie
www.raciaz.eu bez zgody autorów.

Polly

Projekt i wykonanie: