Raciąż.eu

Banner portalu Raciąż.eu

Nasze miasto troszkę inaczej

Jesteś w:   Strona główna > Felietony miejskie > Samorząd w Raciążu - wojna czy współpraca

 

Aktualności

Felietony miejskie

Samorząd w Raciążu - wojna czy współpraca

Wywiad z Mariuszem Godlewskim, wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej w Raciążu


KR: Witam pana, w wyniku ostatnich wyborów samorządowych zaistniała w mieście sytuacja, że Burmistrz i większość radnych jest z innych opcji politycznych. Jak to wpływa na działalność samorządu miejskiego?

MG: To nie jest tak, że Burmistrz i radni są z innych opcji politycznych. Ani pan burmistrz Sadowski ani większość radnych nie startowała do wyborów z politycznych komitetów wyborczych. Wręcz przeciwnie, komitet który ma większość w Radzie był założony przez mieszkańców miasta i trzymał się z daleka od polityki partyjnej. Osobiście uważam, że zarówno radni i jak Burmistrz powinni należeć do jednej opcji – opcji Raciąża. Tak działać, żeby wykorzystać wszystkie możliwości działania na rzecz miasta – ściągania do niego pieniędzy i osób, wykorzystując do tego różne możliwości. To bardzo dobra sytuacja, że w radzie miejskiej są ludzie bezpartyjni, ale także należący do PO, PIS oraz PSL. Przynależność partyjna pozostaje przed drzwiami obrad, nigdy nie była problemem w pracy w Radzie. Jednak kiedy można coś uzyskać dla miasta, to należy także wykorzystać kontakty partyjne, jeśli takie są. Bo w powiecie, województwie i wyżej wszystko opiera się na partiach. A jeśli Burmistrz i radni mogą „uderzać” do różnych stron polskiej sceny politycznej, to tym lepiej. W tym zakresie istnieje pełna współpraca radnych i Burmistrza. Po prostu więcej można załatwić dla miasta, jak się ma większe spectrum działania.

KR: W mieście mówi się jednak, że w Raciążu w samorządzie jest wojna. Czy zgadza się Pan z tą opinią?

MG: Absolutnie nie. Czym jest wojna? Wojna oznacza zorganizowany konflikt, zerwanie wszelkich rozmów i wykonywanie wrogich aktów i atak na przeciwnika. Tymczasem w samorządzie toczy się normalna praca. Wszystkie uchwały są uchwalane, odbywają się komisje i posiedzenia Rady Miejskiej. Zawsze na nich obecny jest Burmistrz. Jak trzeba, odbywają się spotkania radnych z Burmistrzem. Wszystkie uchwały łącznie z budżetem są uchwalane bez problemów, zwykle jednogłośnie i przy poparciu Burmistrza Sadowskiego. Nie dzieje się nic takiego, co by można nazwać wojną. Oczywiście są rozmowy i ustalenia, czasami dość trudne i nerwowe, ale na tym polega istota demokracji. Po to mieszkańcy wybierają Radę Miejską, żeby była ona podmiotem działania. Jeśli Burmistrz Sadowski złożył projekt uchwały budżetowej, a Rada uważała, że należy w niej umieścić jeszcze ze względu na bezpieczeństwo instalację monitoringu w Raciążu to zostało to zrobione. Tak samo jak na prośbę Burmistrza przekazano do PGKiM działkę, ze względu na rozbudowę oczyszczalni ścieków, na prośbę Rady wyremontowano chodnik przed plebanią itd. Nie widzę tu żadnej wojny. Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że zwykle potrzeb jest dużo a pieniędzy na wszystko nie starcza. Stąd zderzają się różne potrzeby i punkty widzenia. To sytuacja występująca na każdym szczeblu samorządu. Jednak nawet i w takich sytuacjach zawsze podejmowana była wspólna decyzja przez Radę i Burmistrza, przynajmniej w obecnej kadencji. Choć oczywiście głos decydujący ma tutaj Rada Miejska zgodnie z prawem.

KR: To skąd w takim razie rozpowszechniane przez niektórych opinie, że zacytuję ”niektórym radnym odwaliło i poprzewracało się w głowach i chcieliby być burmistrzami”?

MG: Trudno mi odnieść się do takiej opinii, bo za tym powinny iść jakieś argumenty, tylko z takimi można polemizować. Zarówno władza Burmistrza i Rady Miejskiej jest umocowana w bardzo konkretnych przepisach. Władza uchwałodawcza należy do Rady Miejskiej, a wykonawcza do Burmistrza. Z samej mocy prawa jest więc Burmistrz podporządkowany Radzie Miejskiej. Z drugiej jednak strony ma on bardzo silną pozycję – samodzielnie kieruje urzędem miejskim, proponuje budżet miasta, zarządza na bieżąco sprawami miasta itd. Nad tym wszystkim Rada ma władzę kontrolną i nadzorczą. Ma obowiązek sprawdzać zgodność wykonywanych przez Burmistrza działań z obowiązującym prawem. Jeśli ktoś nie zna tych zasad, może głosić takie opinie, że radni chcą być burmistrzami. Jedno jest pewne – nikt z obecnych radnych nie kandydował na Burmistrza i nie stara się wchodzić w jego rolę. Jednak radny musi wykonywać swoje obowiązki. Może dam przykład. Jeżeli Burmistrz ma obowiązek odpowiadać na pisma, a nie robi tego wobec niektórych obywatel i Ci skarżą się do Rady Miejskiej, to Rada ma nie zabierać głosu w tej sprawie? Ma taki obowiązek. Czy to jest uderzanie radnym wody sodowej do głowy? Uważam, że nie. Przecież niektóre sprawy były znacznie większej wagi, na które Rada musiała zareagować, co wynikało z obowiązku ustawowego. Osobiście uważam, że kluczem do działania jest porozumienie i takie daje się wypracować. Jednak nie można patrzeć przez palce na rzeczy, które nie powinny mieć miejsca. Oczywiście można wtedy podnieść larum i krzyczeć, że jest wojna. Tylko należy zadać sobie pytanie wówczas, a co się stanie, jak taka sytuacja będzie mnie dotyczyć osobiście? Jak to mi urzędnik w przyszłości nie odpowie na pismo, wyda zgodę na budowę asfaltowni pod moim domem czy sortowni odpadów obok mojego bloku? Jak zatrudni do pracy na interwencji ludzi bardziej ustosunkowanych ode mnie? Jak Rada nie będzie na nic reagować, do kogo się zgłoszę ze skargą? Kiedy np. w Radzie znajdzie się wyłącznie towarzystwo adoracji burmistrza? Kto mi jako mieszkańcowi pomoże? Otóż nikt. Dlatego nie wolno odbierać radnym ani mieszkańcom prawa do innego zdania, bo nawet jak teraz się w czymś nie zgadzam z tym radnym, to będę się zgadzał w innej rzeczy. Nie raz już tak było zresztą, że niektórzy ludzie którzy nas krytykowali i krzyczeli a czasami wręcz wyzywali nas na sesjach, potem po bliższym zetknięciu z burmistrzem w jakiejś sytuacji przychodzili do radnych i mówili „panowie, ja nie wiedziałem, że to tak wygląda, pomóżcie bo …”. Myślę, że każdy powinien wypełniać swoje obowiązki, zarówno radni jak i Burmistrz. A przepisy i zasady po to tak opracowano, żeby jak najlepiej organy te służyły społeczeństwu. Lepiej jak radni i Burmistrz są ludźmi, którzy wzajemnie patrzą sobie na ręce, ale jednocześnie mają jeden cel – żeby w Raciążu mieszkańcom żyło się jak najlepiej. I dogadują się w tym celu co się dzieje obecnie. To lepiej gwarantuje przyszłość, niż brak dyskusji i decyzja o wszystkim jednego człowieka pozostającego de facto bez żadnej kontroli.

KR: Jednak mówi się w Raciążu o prokuraturze nasyłanej na Burmistrza, kontrolach itd. Czy to normalna sytuacja?

MG: Według mojej wiedzy, a dowiadywałem się o to w biurze Rady i u samego Burmistrza, w obecnej kadencji nikt z radnych Rady Miejskiej w Raciążu ani też Rada Miejska nie składała żadnych doniesień do prokuratury ani w sprawach dotyczących Burmistrza ani przeciwko panu Burmistrzowi. Także radni ani Rada nie kierowali żadnych wniosków do zewnętrznych instytucji kontrolnych. Jedynym wyjątkiem jest tu uchwała dotycząca Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych, dotycząca jeszcze poprzedniej kadencji. Inną rzeczą jest wykonywanie swoich obowiązków przez Komisję Rewizyjną Rady, która z natury ma obowiązek sprawdzania działania Rady i Burmistrza. Nie wiem więc skąd takie opowieści. Myślę, że jest to celowe działanie, żeby pokazywać złą Radę i biednego atakowanego Burmistrza. Przyda się zapewne w przyszłości. A że nie ma to nic wspólnego z prawdą? Kto by się tym przejmował. Ważne, żeby robić zamęt i dezawuować Radę Miejską. Jedyna sprawa prokuratorska o której wiem, to sprawa złożona do prokuratury przez Burmistrza Janusza Sadowskiego przeciwko Przewodniczącemu Rady Miejskiej panu Bogdanowi Jeżakowi w sprawie nie spełnienia wymogów formalnych podczas organizacji balu charytatywnego. Nie stwierdzono popełnienia przestępstwa ani nie postawiono w tej sprawie panu Jeżakowi żadnych zarzutów i sprawa zakończyła się. Sam ostrzegałem Burmistrza, że nie ma podstaw do zgłaszania tej sprawy do prokuratury. Osobiście ubolewam nad tym, bo najbardziej poszkodowane w tej sprawie są dzieci – zapewne długo już nikt nie zechce się angażować w tego typu działalność w Raciążu, a szkoda. Dzieci ze świetlicy otrzymały konkretną pomoc i wyposażenie na kwotę ponad 10 000 zł. Sprawa zakończyła się w prokuraturze, należy o niej jak najszybciej zapomnieć. Nie powinna ona wpływać na działania samorządu miejskiego.

KR: Co właściwie może Rada Miejska a co Burmistrz? Czy Rada może coś nakazać Burmistrzowi?

MG: Z jednej strony prawo mówi, że Rada Miejska ma władzę uchwałodawczą a burmistrz wykonawczą, a z drugiej strony ustawodawca dał niewielkie instrumenty wpływu na to, jak burmistrz nie zrobi tego co Rada Miejska uchwali. W mieście czasami bywa niebezpiecznie. Radni od wielu lat już mówią o monitoringu. Co z tego, że Rada w tegorocznym budżecie zagwarantowała pieniądze na monitoring? Mija czas a inwestycja ta nie została przez Burmistrza zrealizowana. Rada może tylko apelować do burmistrza, prosić zobowiązywać go do wykonania. Nie ma żadnych innych instrumentów przymusu oprócz ewentualnie zmiany wynagrodzenia Burmistrza. Rada nie może nawet dać Burmistrzowi nagany. Do końca sierpnia np. Rada Miejska zobowiązała Burmistrza do oznakowania tabliczkami wszystkich ulic w Raciążu. Jeśli burmistrz tego nie zrobi, Rada powinna zareagować. Tylko jak? Jeśli obniży wynagrodzenie, co może zrobić, podniesie się krzyk, że Rada idzie na wojnę z Burmistrzem. Z drugiej strony jeśli Burmistrz nie realizuje postanowień Rady Miejskiej, to Rada ma się na to godzić i nic nie robić? To nie są łatwe dylematy. Rada będzie musiała cos z tymi sprawami zrobić. Na szczęście to tylko niewielki odsetek spraw i nie przenosi się na codzienną pracę samorządu. Większość spraw jest na bieżąco uzgadniana i realizowana.

KR: Czy można więc powiedzieć w takim razie, że współpraca pomiędzy Radą i Burmistrzem jest łatwa?

MG: Łatwa nie jest ale i sprawy nie są łatwe. Chociażby taki przykład: już na pierwszej sesji po wyborze pana Janusza Sadowskiego na Burmistrza Miasta Raciąża zadeklarowałem w imieniu największego Klubu Radnych pełną współpracę z panem Sadowskim, ponownie wybranym Burmistrzem. Burmistrz ze swej strony zadeklarował to samo. Proszę sobie wyobrazić zdziwienie, kiedy wieczorem po sesji dowiedzieliśmy się, że trybie wyborczym następnego dnia mamy się stawić przed Sądem Okręgowym w Płocku z powództwa pana Burmistrza przeciwko naszemu Komitetowi, mimo że było już dawno po wyborach. Sytuacja zaskakująca po deklaracji współpracy. Jeszcze przed samą rozprawą przewodniczący Jeżak prosił Burmistrza, aby w imię dobrej współpracy Burmistrz wycofał pozew. Nie obawialiśmy się samego pozwu. Prośby nie przyniosły jednak rezultatów i sprawa odbyła się. Sąd na rozprawie uznał, ze pozew jest niedopuszczalny. Takie działania nie budują dobrej współpracy... Wybory już dawno się skończyły i wszyscy już to powinni przyjąć do wiadomości. Chyba, że przygotowują się do referendum i próby odwołania Rady Miejskiej, o czym również się mówi w mieście, ponoć podpisy już dawno zebrane i czekają tylko na upływ ustawowego terminu od wyborów po którym takie referendum można zrobić. Stąd różne rozpuszczanie pogłosek o wojnie w samorządzie, rzucaniu kłód pod nogi i postępowaniach prokuratorskich, których nie ma. Rzeczywiście dla niektórych może to być sytuacja niekomfortowa, że nie można robić co się chce i nie tłumaczyć się z tego. Teraz jest rzeczywisty partner w postaci Rady Miejskiej, to może przeszkadzać. Jednak moim zdaniem należy uszanować werdykt wyborców, tak jak my uszanowaliśmy wybór innego kandydata na burmistrza niż nasz własny. Od dawna już przebiega normalna praca w komisjach i na sesjach. Deklaracja współpracy jest ciągle aktualna i mimo trudności wcielana w życie w codziennej pracy w samorządzie miejskim. Nie musimy się we wszystkim zgadzać, ale musimy działać i wspólnie podejmować decyzje. I tak się dzieje. W większości przypadków jednogłośnie i z poparciem Burmistrza. Nie można jednak oczekiwać, że każda decyzja czy pomysł Burmistrza spotka się z entuzjazmem radnych, szczególnie jak wiąże się ona z uciążliwościami lub zagrożeniem innego rodzaju dla mieszkańców.

KR: Co w takim razie udało się zrobić wspólnie Burmistrzowi i Radzie przez 10 miesięcy obecnej kadencji?

MG: To bardzo krótki okres jak na działanie Rady. Kilka rzeczy udało się jednak załatwić, które przez lata były nie do zrobienia. W końcu Rada Miejska przeznaczyła pieniądze na rekultywację wysypiska śmieci, co Burmistrz wykonał. Przeprowadzono wiele remontów chodników i ulic, przeznaczono pieniądze na dokumentację i budowę kanalizacji w częściach miasta, które jej nie mają. Przekazano działkę pod rozbudowę oczyszczalni ścieków. Wyremontowano stację uzdatniania wody. Udało się ruszyć sprawę rzek i zabezpieczenia przeciwpowodziowego miasta. W kolejce do realizacji są monitoring miejski oraz oświetlenie ulicy Rzewuskiego, prowadzącej na cmentarz. Wykonano także wiele drobniejszych remontów. Trwa budowa budynku mieszkalnego komunalnego, za chwilę rozpocznie się drugi etap remontu budynku ośrodka zdrowia. Tutaj nastąpiło opóźnienie, bo okazało się, że pomimo tego, że w ubiegłej kadencji Burmistrz zapewniał radnych, że ta inwestycja zostanie współfinansowana, to tak się do tej pory nie stało. Jak się okazało nie było na to żadnej umowy z Urzędem Marszałkowskim, co w dużym stopniu zamknęło nam budżet tegoroczny na inwestycje. Miasto za wszystko musiało zapłacić samo, więc na inne rzeczy nie starczyło pieniędzy lub trzeba było z nich zrezygnować, jak np. z budowy łącznika między szkołami. Do tej pory nie ma umowy na współfinansowanie remontu ośrodka zdrowia, choć są zapewnienia Burmistrza, że w najbliższym czasie taka umowa zostanie podpisana i nastąpi zwrot pieniędzy. Wtedy będzie można przystąpić do drugiego etapu remontu ośrodka zdrowia. Radni są pełni nadziei w tej sprawie. Na wszystkie te remonty i inwestycje przekazała w budżecie pieniądze Rada Miejska. Burmistrz je wykonuje. Tak działa samorząd. To nie jest tak, że Burmistrz zrobi remont tutaj a inwestycję tam, jak się często mówi, że Burmistrz zrobił to czy tamto. Zrobił to samorząd miejski. Burmistrz sam nie podejmuje takich decyzji. O budżecie i inwestycjach decyduje Rada Miejska, zawsze jednak Burmistrz może się zwrócić do Rady Miejskiej o przeznaczenie pieniędzy na taką lub inną inwestycję. I tak się dzieje. To wspólny dorobek samorządu.

KR: Jak pan widzi więc najbliższy rok w działaniach samorządu raciąskiego jako szef największego dziesięcioosobowego klubu w Radzie Miejskiej?

MG: Myślę że perspektywy są dobre. Dokończony zostanie budynek komunalny, powoli będzie się porządkować sprawa lokali mieszkalnych. Będziemy inwestować w szkołę, w budowę łącznika między szkołami. Przed nami tez wielka inwestycja związana z budową kanalizacji w całym mieście. Pierwszoplanową w tym względzie jest rozbudowa oczyszczalni ścieków, aby nowo skanalizowaną część miasta można było do niej podłączyć. Będziemy kontynuować remonty ulic i chodników oraz budowę oświetlenia. Mam nadzieję na kompromis w spornych sprawach z Gminą Raciąż i wspólne przedsięwzięcia, może na wstępie niewielkie, ale jednak. Będziemy chcieli powołać komisję do współpracy z Gminą Raciąż w Radzie Miejskiej i uzgodnić powołanie analogicznej komisji w Gminie Raciąż. Wydaje się tu konieczne zaangażowanie radnych. Wójt Gminy przedstawił bardzo rozsądne propozycje dotyczące udziału kapitałowego Gminy Raciąż w miejskiej spółce PGKiM i rozwiązania konfliktu wokół stacji uzdatniania wody. Mogłoby to skutkować poszerzeniem obszaru działalności spółki miejskiej na teren gminy i przynieść jej nowe dochody oraz spowodować wzrost zatrudnienia. Niestety rozmowy prowadzone przez Burmistrza nie powiodły się Jeśli udałoby się powrócić do tych rozmów, byłoby to z korzyścią dla obydwu gmin. Niepokojący jest natomiast spadek dotacji na roboty publiczne. Nie ma tu jasnych perspektyw. Będziemy się w większym stopniu organizować roboty interwencyjne, które choć są kosztowniejsze dla miasta, to jednak poprawiają byt mieszkańców.

KR: Wojna więc czy współpraca? Jaka jest perspektywa?

MG: Tylko wspólne działanie organów samorządu przy wzajemnym poszanowaniu kompetencji i przestrzeganiu prawa gwarantują rozwój gminy. Do tego przydałaby się jeszcze jedna rzecz – większe zaangażowanie mieszkańców. To daje jeszcze większą siłę przebicia. Mamy przykład z ostatnich dni. Druhowie z OSP w Raciążu już jakiś czas sygnalizowali o konieczności zakupu samochodu bojowego, bo obecny jest już bardzo zużyty. Koszt zakupu takiego samochodu to 800 000 złotych. Ogromna suma. Jednak nie poprzestali na „chceniu”, zaangażowali się w to. Pukali do różnych drzwi. Rozmawiali z radnymi i Burmistrzem, którzy wsparli ich dążenia. Dzięki własnemu zaangażowaniu zebrali kwotę prawie 400 000 złotych od firm i instytucji. W poszukiwanie pieniędzy włączył się też Burmistrz, swoje dołożyła i Rada Miejska. Dzięki temu kwota 800 000 złotych została zebrana i samochód zostanie kupiony. W tym kwota 200 000 zł dotacji z budżetu miasta, na którą zdecydowali się radni sfinansowana z częściowo umarzalnej pożyczki. Na tym przykładzie widać, że warto się organizować i angażować. Wspólne działanie członków OSP, Rady Miejskiej oraz Burmistrza dało doskonałe efekty. Głównie dzięki działaniom druhów ochotników i temu co oni zrobili, bo zakup samochodu i zebrane pieniądze to głównie ich zasługa, całe miasto będzie mogło się czuć bezpieczniej na wypadek pożaru. A przecież nie robili tego dla siebie, zaangażowali się dla Straży i dla społeczeństwa. W takim działaniu i w większym zaangażowaniu stowarzyszeń i innych organizacji w działania samorządu widzę przyszłość. Dlatego na tak postawione pytanie odpowiadam – współpraca, choć czasem niełatwa ale konieczna i coraz większy udział mieszkańców w działaniach samorządu, a także wiedza mieszkańców, co się rzeczywiście w samorządzie dzieje.

KR: Dziękuję za rozmowę

(Mariusz)

Zabrania się kopiowania i wykorzystywania materiałów zgromadzonych w serwisie
www.raciaz.eu bez zgody autorów.

Polly

Projekt i wykonanie: