Raciąż.eu

Banner portalu Raciąż.eu

Nasze miasto troszkę inaczej

Jesteś w:   Strona główna > Felietony miejskie > Wnioski po terminie, nieprzesyłanie wymaganych informacji czyli jak bur ...

 

Aktualności

Felietony miejskie

Wnioski po terminie, nieprzesyłanie wymaganych informacji czyli jak burmistrz Sadowski z opłatami walczył

W trakcie nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej, radny Mariusz Godlewski zapytał burmistrza Janusza Sadowskiego, kto jest winien temu, że miasto poniesie ogromne koszty odsetek i egzekucji ponad nałożone opłaty. Przypomnijmy, że chodzi tu w chwili obecnej o ponad 400 000 złotych dodatkowych kosztów. Burmistrz odpowiedział, że to on czyli Janusz Kazimierz Sadowski jest temu winien. Jednak kiedy radny Godlewski zapytał, jakie konsekwencje poniesie w takim razie burmistrz za to, że mieszkańcy miasta będą musieli zapłacić 400 000 złotych praktycznie je tracąc, burmistrz Sadowski już jakby zapomniał, co powiedział wcześniej i zapytał radnego, to pan uważa, że ja za wszystko jestem winien, tak? Potem zaczął mówić o swoich działaniach, pracy urzędników itd…


O tym jak burmistrz Sadowski podchodził do grożących miastu opłat, świadczą dokumenty, a nie słowa rzucane bez żadnej odpowiedzialności. Oto w decyzjach Marszałka o nałożeniu na miasto opłat znajduje się jeden wytłuszczony i jednocześnie podkreślony grubą kreską przez wydającego decyzję fragment. Brzmi on następująco:

„Pismem z dnia 23 października 2009 roku zwrócono się do Strony (czyli burmistrza Sadowskiego – dopisek Raciąż.eu) udostępnienie dokumentów potwierdzających ewentualne przejęcie w administrację i eksploatację ww. składowiska przez Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Sp. z o.o. w Raciążu. Do dnie wydania niniejszej decyzji strona takich dokumentów nie przesłała”

I dalej „Ponadto Gmina Miasto Raciąż nie przesłała Marszałkowi Województwa Mazowieckiego – pomimo wielokrotnych ponagleń – wykazów informacji o zakresie korzystania ze środowiska z tytułu składowania odpadów”.

Skutkiem nie podania wymaganych informacji przez burmistrza Janusza Sadowskiego było wydanie decyzji o nałożeniu opłat przez Marszałka w trybie artykułu 288 ust.1 pkt.1 ustawy Prawo ochrony środowiska. Burmistrz Sadowski pisał do marszałka pisma i wnioski, w kolejnym wniosku zmieniał poprzedni wniosek, wycofywał itd. Jak powiedział jeden z urzędników, aż dziwne, że „się połapali o co chodzi burmistrzowi”. Marszałek wydał ostateczne decyzje w dniu 31 marca 2011 roku - kwota nałożonych opłat – łącznie 821 878 zł. Do decyzji załączona była informacja, że od podanych kwot należy naliczyć odsetki.

Od powyższej decyzji burmistrz złożył odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Warszawie, które jednak decyzją z dnia 9 sierpnia 2011 roku decyzję Marszałka utrzymało w mocy.

Decyzję SKO burmistrz Janusz Sadowski zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Sąd odrzucił skargę burmistrza. Czy sąd rozpatrywał merytorycznie sprawę? NIE! Pan burmistrz Sadowski spóźnił się bowiem ze złożeniem skargi w wyznaczonym czasie. WSA tak uzasadnił swoją decyzję:

” W niniejszej sprawie, jak wynika z akt administracyjnych sprawy, odpis zaskarżonej decyzji został doręczony stronie skarżącej w dniu 16 sierpnia 2011 r. Powyższy fakt potwierdził również sam skarżący w piśmie z dnia 16 grudnia 2011 r. wskazując, iż zaskarżona decyzja wpłynęła do Urzędu Miejskiego w Raciążu w dniu 16 sierpnia 2011 roku. Trzydziestodniowy termin do wniesienia skargi upłynął zatem w dniu 15 września 2011 roku. Z pieczęci umieszczonej na kopercie wynika, iż przedmiotowa skarga została nadana w Urzędzie Pocztowym w Raciążu w dniu 16 września 2011r […] Mając powyższe na uwadze należy stwierdzić, iż wniesienie skargi w dniu 16 września 2011 roku nastąpiło z naruszeniem termin.”

Oddalono więc skargę w WSA z tego powodu, że burmistrz nie złożył jej w wymaganym terminie. Poprzez to niedopełnienie obowiązków, potem już merytorycznie skarga nie była w ogóle rozpatrywana. Pozbawiono więc miasto rzeczywistej możliwości obrony na merytorycznym gruncie. Nikt już o nic nie pytał – jak to w sądzie. Nie dotrzymany termin, do widzenia.

W następnych miesiącach burmistrz składał jeszcze wniosek o wznowienie postępowania. Wniosek był odrzucany przez kolejne szczeble administracyjne i sądowe. Wszędzie był odrzucany z prozaicznego powodu - złożenie go po terminie. Znów burmistrz nie zmieścił się w obowiązującym terminie przy wznawianiu postępowania. Ostatnia decyzja zapadła w marcu 2012 roku w Naczelnym Sądzie Administracyjnym i uprawomocniła się, stąd egzekucja. O tym że nastąpi egzekucja burmistrz powinien wiedzieć od lipca 2012 roku, kiedy to przyszły upomnienia o zapłatę a wszystkie decyzje się uprawomocniły.

Jak napisano na wstępie burmistrz niby bierze winę na siebie za zaistniałą sytuację, ale potrzeby ukarania za niedotrzymywanie terminów i nie odpisywanie na pisma już nie widzi. Przypomnijmy, że z tego powodu wszyscy mieszkańcy miasta poniosą koszty ponad 400 000 złotych. Na odwodnienie i wybudowanie parkingów na ulicy Kilińskiego wydanych zostanie około 120 000 złotych. Zakup kotła do ogrzewania ciepłej wody za około 200 000 obniżyłby ceny ciepłej wody w mieście. To pokazuje skalę zmarnowanych pieniędzy, jeśli dojdzie do ostatecznej egzekucji. Ile rzeczy można by w mieście za te pieniądze zrobić.

Opowieść burmistrza Sadowskiego nie przekonała radnych ani społeczeństwa. Większość radnych odniosła wrażenie – kolejny raz już zresztą – że albo burmistrz Janusz Sadowski ma problem z odróżnieniem rzeczywistości od swoich wyobrażeń o niej, a swoje wyobrażenia i życzeniowe myślenie bierze za rzeczywistość, o swoich błędach i niedopełnieniu obowiązków już nie chce pamiętać, albo celowo wprowadza w błąd i okłamuje słuchaczy. Mówi bowiem o tym, że pisał pisma, robił to i tamto i nie dało to rezultatu. O tym, że nie podawał Marszałkowi wymaganych informacji, że nie składał w terminie odwołań już jakoś zapomniał lub celowo o tym nie poinformował. Nie zastanowił się też nad tym, że jak się pisze pisma, odwołuje, a wszystkie instancje kolejno je odrzucają to chyba coś jest nie tak i należy poszukać innych rozwiązań. Od pisania podań do stołu stół nie zmieni się w krzesło. Bo jest stołem i już. Tak samo są w Polsce przepisy i prawo. Choć w Raciążu nie zawsze prawo prawo znaczy, to sądy opierają się nie na pobożnych życzeniach, ale właśnie na przepisach prawa. I po prawie sześciu latach na stanowisku burmistrza pan Sadowski powinien to w końcu zrozumieć.

Ile kosztowały dodatkowo miasto kolejne sprawy przed sądami, kolegium? Ile kosztowały delegacje, koszty radcy prawnego, wpisów sądowych? O tym burmistrz też nie poinformował. A na pytanie radnego Artura Gizlera o koszty przeprowadzanej egzekucji przez Urząd Skarbowy, Sadowski próbował wmówić radnym, że jeszcze nie wiadomo. Nie wiedział chyba, że radni widzieli dokumenty, gdzie kwota egzekucji podana była wprost – grubo ponad 70 tysięcy złotych. Tyle co wybudowanie oświetlenia na sporej ulicy. Ale po co o tym informować radnych i społeczeństwo, a może nie wiedzą i dadzą się okłamać?

Jak powiedział Przewodniczący Rady Miejskiej Bogusław Jeżak, o opłatach trzeba było myśleć wcześniej i porozumieć się z Marszałkiem, a nie iść z nim na wojnę. Nie dopuścić do nałożenia opłat w tej wysokości. Możemy dodać do tego, że teraz są skutki tej wojny. Tylko poniesie je społeczeństwo Raciąża a nie burmistrz. Rada Miejska co prawda jednogłośnie obniżyła burmistrzowi wynagrodzenie o około 1000 złoty do kwoty około 6 000 zł brutto miesięcznie, jednak z sali odzywały się głosy ludzi, że to i tak za duże wynagrodzenie. To jedyna konsekwencja, jak może być wyciągnięta w stosunku do burmistrza przez Radę Miejską. Rzeczywiste kwoty opłat i kosztów dodatkowych – ponad miliona trzystu tysięcy złotych poniosą mieszkańcy Raciąża. Nie jest tak bowiem, że nic się nie stało. Pensje burmistrza, urzędników i nauczycieli nie są zagrożone. Rzeczywiście burmistrz ma rację, że te grupy nie muszą się martwić o swoje pieniądze. Jednak te pieniądze trzeba skądś wziąć, czytaj zabrać z inwestycji miejskich i innych wydatków. I to odczuje każdy mieszkaniec miasta.

(Mariusz)

Zabrania się kopiowania i wykorzystywania materiałów zgromadzonych w serwisie
www.raciaz.eu bez zgody autorów.

Polly

Projekt i wykonanie: