Raciąż.eu

Banner portalu Raciąż.eu

Nasze miasto troszkę inaczej

Jesteś w:   Strona główna > Historia miasta > POWSTANIE STYCZNIOWE – PIERWSZE STARCIE

 

Aktualności

Historia miasta

POWSTANIE STYCZNIOWE – PIERWSZE STARCIE

W nocy z 22 na 23 stycznia 1863 roku na Północnym Mazowszu padał deszcz. Drogą wiodącą z Raciąża do Płocka w całkowitych ciemnościach, ostrożnie, by nie natknąć się na stacjonujące gdzieniegdzie wojska rosyjskie, szedł oddział powstańczy – kiepsko uzbrojeni jeźdźcy i piechota dzierżąca w rękach kosy ustawione na sztorc. Pochodnie, którymi próbowano oświetlić sobie drogę, gasły. Ciemność utrudniała marsz. Szli wolno i najprawdopodobniej dlatego nie zdążyli. Tej nocy wybuchło powstanie styczniowe, a jego pierwszym celem miało być opanowanie Płocka, utworzenie tam siedziby powstańczego rządu, a przede wszystkim zdobycie broni.
Ziemie Mazowsza Płockiego były świadkiem pierwszego aktu narodowej tragedii, w którą zamieniło się to powstanie. Raciąż był wtedy jednym z mniejszych miasteczek powiatu mławskiego, który należał do guberni płockiej. Liczył około ośmiuset mieszkańców, a jego burmistrzem był Wiktor Goszczyński. Samo miasto nie odegrało w tamtych wydarzeniach większej roli, ale to w jego okolicach powstawały plany przyszłych walk. Stało się to za sprawą Zygmunta Padlewskiego późniejszego dowódcy mazowieckich wojsk partyzanckich. To on i jego przyjaciel Stefan Bobrowski byli pierwszymi dowódcami powstania. Byli członkami organizacji „czerwonych”, którzy uważali, że droga do niepodległości Polski wiedzie przez zbrojny czyn. Padlewski lubił przebywać w dworach w Kondrajcu i Drozdowie i tu właśnie w wielu dyskusjach rodziły się plany narodowego zrywu. Planowano, że powstanie wybuchnie wiosną 1863 roku. Nagły pobór do wojska ogłoszony przez namiestnika Królestwa Polskiego hrabiego Aleksandra Wielopolskiego przyspieszył wydarzenia. Młodzież przed branką (poborem do wojska) chroniła się po lasach. Młodzi warszawiacy kierowali się ku Płockowi, bo to właśnie miasto miało być pierwszym wyzwolonym skrawkiem Polski. Sam Padlewski ze swoim sztabem tej pierwszej nocy stacjonował w Kaczorowach lub Drozdowie. Natomiast w Raciążu na rozkazy czekał oddział powstańczy złożony z mieszkańców powiatu mławskiego pod dowództwem nieznanego mi z imienia Pomianowskiego pochodzącego prawdopodobnie z Krajkowa. Oddział miał wziąć udział w ataku na ratusz i koszary w Płocku. Odprawa dowódców kilku oddziałów odbyła się właśnie w Raciążu. Oddziały, które wyruszyły z Raciąża w tę deszczową, pierwszą noc powstania styczniowego, do Płocka nie dotarły. Przyczyny tego nie są dokładnie znane. Najprawdopodobniej w okolicach Bielska dowódca dowiedział się, że atak na Płock nie powiódł się, a wysłane zwiady sygnalizowały zbliżanie się wojsk rosyjskich. W tej sytuacji wojska powstańcze cofnęły się do Raciąża. Tymczasem walki w Płocku jeszcze trwały. Mimo że noc była ciemna, nie udało się jednak powstańcom opanować płockiego arsenału. Zaatakowano także Płońsk, gdzie fatalnie uzbrojone oddziały powstańcze zdobyły nieco broni, i Maków Mazowiecki. Rosjanie zaskoczeni skalą wystąpień skoncentrowali wojska w większych miastach, dlatego duży oddział wojsk rosyjskich stacjonował w Mławie. Rosjanie wysyłali w teren niewielkie oddziały, które miały dostarczyć informacji o sile powstańców. Jeden z nich natknął się pod Glinojeckiem na oddział dowodzony przez Kazimierza Wolskiego. Partyzanci wycofali się w kierunku Uniecka i tam zostali okrążeni. Wielokrotnie próbowali wyrwać się z okrążenia, ale kiedy Rosjanie podpalili dom, w którym się bronili, musieli się poddać. Było wielu rannych. Reszta dostała się do niewoli. Była to pierwsza bitwa w powiecie mławskim, a stoczono ją 28 stycznia.

Pogoda tamtego roku sprzyjała partyzantom. Zima była wyjątkowo ciepła. W styczniu i lutym padały deszcze, a rzadkie śniegi bardzo szybko topniały. Pewnie dlatego wojna partyzancka trwała, choć działania Polaków były chaotyczne. Wyznaczony na dyktatora powstania Ludwik Mierosławski dopiero w lutym przedarł się przez granicę pruską i na Kujawach podjął walkę. Po dwóch przegranych bitwach doszedł do wniosku, że powstanie nie ma szans powodzenia i opuścił polskie ziemie. Dopiero marzec przyniósł poprawę sytuacji, bo Zygmunt Padlewski wyruszył ze swoim wojskiem na Kurpiowszczyznę, gdzie lesiste tereny ułatwiały walkę. Przeszedł przez całe Mazowsze tropiony przez oddziały rosyjskie, staczając wiele potyczek. Celem sławnego „zagonu Padlewskiego” było porwanie jak największej ilości ludzi do walki, a także zarażenie swoim przykładem dawnych wschodnich terenów Rzeczypospolitej i przeniesienie idei buntu przeciw caratowi na ziemie rosyjskie, gdzie przeciwników carskiego samodzierżawia nie brakowało. Nie udało się. Padlewski załamał się pod ciężarem niepowodzeń, tchórzostwa wielu żołnierzy i zdrady „Zameczka” – dowódcy kawalerii. Wrócił w okolice Raciąża. Odpoczywał w Drozdowie, Kondrajcu i Mysłakówce pod Sierpcem. W kwietniu podjął działalność. Niestety na krótko. Został aresztowany i stracony 15 maja 1863 roku w Płocku.

Po śmierci Padlewskiego na Północnym Mazowszu walczył jeszcze Tomasz Kolbe ze swoim oddziałem. Ale wkrótce i on zginął. Działania wojenne przeniosły się w inne tereny. Powstanie doczekało się pełnego determinacji wodza – Romualda Traugutta. Ale o tym mieszkańcy Raciąża dowiadywali się tylko z krążących po kraju wieści. Na naszych terenach panował spokój, tylko od czasu do czasu zakłócany jakimś drobnym starciem toczonym przez szybko zawiązaną i szybko rozwiązaną grupę. Czy mogło być inaczej? Może mogło, ale w nocy z 22 na 23 stycznia 1863 roku na Mazowszu Północnym padał deszcz.

(Karolina)

Zabrania się kopiowania i wykorzystywania materiałów zgromadzonych w serwisie
www.raciaz.eu bez zgody autorów.

Polly

Projekt i wykonanie: