Raciąż.eu

Banner portalu Raciąż.eu

Nasze miasto troszkę inaczej

Jesteś w:   Strona główna > Felietony miejskie > DOBRA SZKOŁA CZYLI JAKA?

 

Aktualności

Felietony miejskie

DOBRA SZKOŁA CZYLI JAKA?

Pytanie to zwykle o tej porze roku dręczy uczniów i ich rodziców szczególnie wtedy, kiedy stają przed koniecznością wyboru nowej szkoły. Dlatego też pewnie ukazał się w „Dużym formacie’ – dodatku do „Gazety wyborczej” - wywiad Tomasza Kwaśniewskiego z minister edukacji Joanną Kluzik - Rostkowską zatytułowany „Ustawmy ławki w podkowę”. Jedno z pierwszych pytań brzmiało „co to znaczy dobra szkoła?”. Odpowiadając na nie, pani minister zwróciła uwagę na dwie sprawy: dobra, to znaczy mała, bo tam dzieci czują się bezpiecznie, wszyscy wszystkich znają i nie ma mowy, by, na przykład, prześlizgnął się do niej handlarz narkotyków; i dobra to znaczy elastyczna, dopasowująca się do potrzeb uczniów. Właśnie w takiej szkole pracuję już od wielu lat i chciałabym się podzielić swoimi refleksjami na ten tak ważny temat.
Mała szkoła ma większe szanse, by traktować ucznia indywidualnie, by nie był on tylko numerem w dzienniku, by on i jego problemy były doskonale znane i wychowawcy, i dyrekcji szkoły. A jeśli znamy problemy, to możemy przynajmniej próbować się z nimi uporać. Mała szkoła to taka, z którą łatwiej jest współpracować rodzicom. Uczniowie w takiej szkole nie stanowią oni masy, którą trzeba zaszufladkować, by nad nią zapanować, tak samo i dla rodziców więcej czasu mają nauczyciele i dyrekcja. Małej szkole także łatwiej jest być elastyczną. Znając problemy swoich uczniów, może ona na nie reagować, organizując, tak jak to się dzieje w mojej szkole, nauczanie rożnych przedmiotów np. maturalnych w zwiększonej ilości godzin, czy zajęcia dodatkowe. Może szukać innych metod nauczania – u nas na przykład nauczyciel matematyki, pasjonat nowych technologii, dzięki nim i zwiększonej ilości godzin tego przedmiotu sprawił, że matematyka, dyżurna zmora maturzystów, nie wydaje się już potworem nie do pokonania. A mamy młodzież, która nie widzi wartości nauki, przykłada do niej zbyt małą wagę. Nie jesteśmy szkołą, do której trudno się dostać. Dajemy szansę wszystkim. I większość naszych uczniów zdaje maturę.

Tytułowa propozycja artykułu – ustawmy ławki w podkowę - jest, w miarę możliwości lokalowych, stosowana w mojej szkole już od 1998 roku, kiedy założyliśmy tę szkołę. Takie urządzenie sal ma, zdaniem wielu naszych nauczycieli, swoje zalety. Łatwiej jest zawładnąć uwagą uczniów, bo zyskujemy bezpośredni kontakt z uczniem, trudniej jest mu schować się za plecy sąsiada siedzącego ławkę bliżej. Łatwiej jest kontrolować pracę uczniów na lekcji, takie ustawienie ławek utrudnia ściąganie na klasówkach. Uczniowie w związku z tym nie podchodzą do takiego urządzania sal lekcyjnych entuzjastycznie. Twierdzą, że muszą trzymać głowę w niewygodnej pozycji, by popatrzeć na tablicę, że odbijające się od niej światło utrudnia im zobaczenie, co jest na niej napisane. Ale przyznają, ze łatwiej jest im się skupić, mniej rzeczy ich rozprasza.

W niedalekiej jeszcze przeszłości panowało w oświacie przekonanie, że tylko duża szkoła może być szkołą dobrą, bo porządnie wyposażoną w pomoce naukowe, dysponującą dobrymi kadrami. Myślę, że te twierdzenia już się mocno zdezawuowały. Wyposażenie szkół jest coraz mniejszym problemem, a dobre kadry zależą przede wszystkim od talentów zarządzającego placówką, a nie od jej wielkości. Duża szkoła ma na pewno większe możliwości organizacyjne, co w różnych aspektach ułatwia jej pracę. Ale ja pozostanę zwolenniczką tych małych.

Aleksandra Maludy

(Karolina)

Zabrania się kopiowania i wykorzystywania materiałów zgromadzonych w serwisie
www.raciaz.eu bez zgody autorów.

Polly

Projekt i wykonanie: